Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Old Hollywood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Old Hollywood. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2012

Fajki w filmach.

Papierosy- niegdyś symbol świata filmu, dziś raczej mocno krytykowany nałóg, który zazwyczaj pojawia się w kinowych kategoriach +18. Dziś Hollywood woli raczej promować zdrowy tryb życia (czy taki zdrowy to nie do końca się zgodzę), ale niegdyś te płonące kawałki tytoniu zwiniętego w papier stanowiły nieodłączne akcesoria bohaterów. Postanowiłam zrobić sobie małe zestawienie dzieł, w których papierosy stanowią swoisty motyw przewodni.

1."Mieć i nie mieć"- słynna produkcja lat 40-tych z Bogartem i Bacall w roli głównej. Widać w nim niesamowitą chemię ekranowych partnerów, co doskonale uzasadnia ich przyszły, długotrwały związek. Scena, w której Slim prosi o ogień i łapie przy tym paczkę jest tak świetna, że nadal wspominam ją z dużym sentymentem. Tajemnicza postać smukłej Lauren idealnie komponuje się z jej nikotynowym hobby.

2. "Wszystko o Ewie"- Bette Davis i wszystko jasne. Niesamowita, charyzmatyczna aktorka, która świetnie odgrywa rolę statecznej już diwy wypychanej przez bezwzględne młode pokolenie. Jej sposób mówienia, gesty, czy teatralny manieryzm postaci scala się w jedno z papierosami. Poniekąd odnoszę wrażenie, że reprezentuje dawną epokę, w której tabakowe zapachy były na porządku dziennym.

 3. "Śniadanie u Tiffany'ego"- postać Holly i jej zamiłowanie do sklepów jubilerskich, charakteryzuje również słynna czarna sukienka od Givenchy i cygarniczki. Wszelkie plakaty z postacią zakręconej damy do towarzystwa zawsze przedstawiają ją z przyrządem do palenia, co również mówi  trochę o samej Audrey- jedną  z jej niewielu wad było właśnie zamiłowanie do tytoniu.

4. "Boardwalk Empire"- jeśli myślicie o rzuceniu nałogu NIE OGLĄDAJCIE TEGO SERIALU. Czy to Nucky, czy Jimmy-większość głównych bohaterów nie rozstaje się z tym małym draństwem, a w dodatku nie omieszkują przy tym wylać sobie za kołnierz. Kto by w tym momencie przejmował się prohibicją?

 5."Marzyciele"- może nie chodzi tu o całokształt filmu, ale Eva Green i jej opadający popiół z Pinków Elefantów jest wart przypomnienia. Zaczynam odnosić wrażenie, że Francja jest często ukazywana jako istny raj dla palaczy (wiele francuskich aktorek za przeproszeniem jara jak szalone).


 6. "Dziewczyna z tatuażem"- rarytas wśród amerykańskich współczesnych produkcji, w której zarówno żeńska jak i męska postać kopci niczym komin. I fakt, że Rooney Mara oraz Daniel Craig wyglądają przy tym całkiem nieźle.

 7. "Seks w wielkim mieście"- nie muszę chyba wyjaśniać, że chodzi mi o Carrie Bradshaw. Jej Marlboro i próby rozstania się z paczką prowadzą z reguły do zakończenia związku, bo choć nie jest to tak mocno wykańczające uzależnienie jak alkoholizm, równie trudno jest się go pozbyć. Zawsze kiedy pomyślę sobie o spotkaniu czwórki przyjaciółek z Manhattaniu, Carrie jawi mi się jako ta, która trzyma w dłoniach peta.


 Lista nie jest na pewno kompletna i nie zawiera mnóstwa innych, równie interesujących tytułów, jednak ta siódemka przyszła mi do głowy najszybciej.


środa, 2 maja 2012

Rebelii małej czas.

Ponad 50 lat temu nastolatkowie też mieli problemy. Niestety ówczesna  polityka filmów niespecjalnie  kwapiła się w ukazywaniu tematyki młodzieżowej. Prekursorem w tej kwestii było dzieło Nicholasa Raya, które sprawiło, że James Dean stał się ikoną ówczesnego buntu. Sama niestety kojarzę tragicznie zmarłego aktora bardziej z wizerunków zapalniczek, niż jego krótkiej filmografii. Na szczęście technologia wyszukiwania źródeł idzie do przodu, a mi udało się wreszcie obejrzeć "Buntownika bez powodu".

Wszystko zaczyna się na jednym z amerykańskich komisariatów. Trzech młodych ludzi trafia do Izby Dziecka-są to pijany niepełnoletni, przykurczony chuderlak i dziewczyna, która prawdopodobnie skądś uciekła. Łączy ich wspólny konflikt wieku dorastania, a przede wszystkim brak porozumienia ze strony najbliższych. Jim Stark (James Dean), główny bohater produkcji żyje w ciągłym świecie przeprowadzek. Nieustannie zmuszany jest do zmiany otoczenia, a do tego jego rodzice mają wyraźne problemy z dogadywaniem się. Ojciec Jima,wciąż podporządkowany matce nie umie się jej postawić, a młody chłopak odbija  tę sytuację na swoich uczniowskich relacjach (często ulega prowokacjom bo nie chce wyjść na tchórza). Gdy ma alkohol we krwi woli rozmawiać z policjantem niż chociażby z babcią, bo uważa, że wszyscy którzy rzekomo się o niego troszczą, zachowują się jak istne zoo.
Jim swojego pierwszego dnia szkoły spotyka mieszkającą w sąsiedztwie Judy (Natalie Wood), która również była tego dnia na posterunku. Ta z kolei zadaje się z szemraną paczką a la rude boy, mimo że nie jest to właściwe dlań towarzystwo. Woli jednak przesiadywać z tymi zawadiackimi stręczycielami, mając nadzieję, że dzięki temu zapomni o problemach w domu. Nie do końca wyjaśniona jest skomplikowana relacja dziewczyny z ojcem,co ma pewnie związek z wszechobecną wtedy cenzurą (zresztą nie tylko w tym przypadku). Jest jeszcze samotny Plato (Sal Mineo)- chyba najbardziej nieporadny z reszty bohaterów, który mieszka z opiekunką bez ojca i matki. Nietrudno zgadnąć, że tak smutne życie może doprowadzić owego młodzieńca do pewnych przykrych wyborów.
Losy trójki wyżej wymienionych postaci splatają się ze sobą dzięki podobnym doświadczeniom. Kiedy zaszywają się w opuszczonym budynku niezwykle znacząca wydaje się być scena w której Jim i Judy bawią się w małżeństwo, a dziewczyna wypowiada zdanie "Dzieci się nie wychowuje, na dzieci się krzyczy". Ciekawy wydaje się być również dramatyczny moment, w którym Stark chce przełamać ojca, by w końcu poparł jego sprawę i pozwolił mu się przyznać. Fakt, że z biegiem czasu niektóre fragmenty wydawać się mogą nieco przekoloryzowane, ale należy pamiętać o dacie powstania filmu i, że stanowił on istny kamień milowy dla ówczesnej kinematografii.

A teraz kilka słów o samym Deanie. Nie sądziłam, że można być tak lekkim na ekranie. W momencie, gdy u innych wyczuwa się pewną teatralność, u Jamesa tego w ogóle nie było- miało się wręcz wrażenie, że jego Jimbo jest niezwykle swojski i prawdziwy. Tą rolą aktor prawdopodobnie przewyższał swoją epokę, tak jak zrobił to Marlon Brando w "Tramwaju zwanym pożądaniem".
Jeśli interesujecie się klasyką i macie ochotę zetknąć się ze znanymi produkcjami, "Buntownik bez powodu" jest pozycją dla was..

niedziela, 15 kwietnia 2012

Mały bonusik na dziś..

Czyli gif, który od jakiegoś czasu krąży po internecie i mi się niezmiernie podoba. Ta karykaturalna prezentacja kobiet kina może być zachętą, by w końcu zajrzeć do starszych filmów. Enjoy ;)

środa, 11 kwietnia 2012

What ever happened...

Wszystkim ceniącym stare kino, proponuję cofnąć się kilka dekad wcześniej i przejrzeć filmografię Ruth Elisabeth Davis. Znana szerszej publiczności jako Bette, stworzyła wiele wspaniałych kreacji, a jedna z nich będzie tematem mojego wpisu.

"Co się wydarzyło Baby Jane" w założeniu miał być średnio ambitnym thrillerem klasy B. Wybił się na konflikcie dwóch, nieco już wtedy zapomnianych aktorek ( Davis i Crawford), które różniły się nawet w statusie sławy. Bette Davis była bowiem wielokrotnie nagradzaną, cenioną warsztatowo osobą, zaś Joan Crawford postrzegano bardziej przez pryzmat bycia gwiazdą. Prócz tego obie panie od dawna pałały do siebie widoczną niechęcią. Do historii przeszły ich potyczki na planie, gdzie Joan wypychała kieszenie kamieniami, żeby być cięższa przy kręceniu sceny, a Bette na złość Crawford zażądała kupna automatów z coca-colą (Joan byłą wdową po szefie koncernu pepsi). Co ciekawe, ich różne osobowości idealnie wpasowały się w konwencję tego czarno-białego filmu.

Baby Jane (B.Davies) była dziecięcą gwiazdą. Życie w blasku fleszy skończyło się jednak wraz z pamięcią jej fanów. Parę lat później siostra Jane, Blanche (J.Crawford) zyskuje coraz większą popularność i  role bohaterek się odwracają. Niestety, niefortunnym zbiegiem okoliczności, Blanche ulega wypadkowi samochodowemu i musi przez to poruszać się na wózku. Wieść gminna głosi, że zdarzenie było sprawką Jane. Co naprawdę się działo nie wie nikt, a Blanche od tego czasu mieszka pod jednym dachem ze swoją zdziwaczałą siostrą, zdana na jej niełaskę. Ta, coraz bardziej tracąc kontakt z rzeczywistością, nie przestaje myśleć o zemście i zaczyna powoli torturować Blanche, która jako jedyna wie, co naprawdę zdarzyło się Baby Jane...

Akcja toczy się tu praktycznie w jednym miejscu, co nie zabiera smaczku, zwłaszcza gdy na ekranie pojawia się Davis. W roli sfiksowanej starszej pani, w dziecięcych szatach i  groteskowym makijażu, budzi zarówno przerażenie jak i politowanie. Wtóruje jej stonowana, lecz i obawiająca się o swoje życie Crawford, przez co widz otrzymuje dawkę kontrastów, która prowadzi do wybuchowej wręcz mieszanki. Bo z jednej strony mamy ochotę, by Blanche udało się w końcu uciec z tego miejsca, a z drugiej doskonale widać, jak zbyt wczesna kariera zniszczyła oszalałą na stare lata Jane.
  Na mój gust, końcowa sekwencja filmu przypomina nieco scenę z "Sunset Boulevard" Wildera. W obu dziełach mamy bowiem dwie, oderwane od świata postaci, kompletnie nie rozumiejące tragizmu sytuacji, w jakiej się znajdują.

Spotkałam się z komentarzami o nierealności niektórych scen, jednak sądzę, iż reżyser właśnie tak, a nie inaczej chciał przedstawić losy dwóch  bohaterek (czyli niekoniecznie chodziło tu o prawdziwość rodem z discovery).
      Czy mogę polecić ten film? Jeśli interesujecie się klasyką i nie rażą was lekkie niedociągnięcia, jest to produkcja na której warto się skupić.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...