1. "Batman Przyszłości"- apatia, chciwość, korupcja, potęga, nadzieja... Mogę tak w kółko, bo to jedna z najlepszych rzeczy jaką me laickie oko widziało. Piękna mieszanka muzyki współczesnej i obmierzłej wizji technologicznego postępu.
2. "X- Men: Ewolucja"- Rogue, Storm, Wolverinie, Mistique pójdźcie w me ramiona.
3. "Samuraj Jack"- jedyne co pamiętam z Samuraja Jacka, to piosenka tytułowa z Samuraja Jacka. Oczywiście celowo upraszczam, ale po raz kolejny wyobrażam sobie Azjatę, pływającego w rytm r'n'b (1:00).
4. "Kaczor Dodgers"- Tom Jones+ nuty z dawnych lat= czy coś mogło tu nie wyjść? Fantastyczny klimat parodii science-fiction, mój ulubiony Marsjanin i nawiązanie do superbohaterów. I podobała mi się kreacja świnki Porky.
5. "Martin Tajemniczy"- tajne zadania, rzeczy nie z tego świata, zegarek i dreszczyk emocji.
6. "Opowiastki z krypty"- jak ja się bałam tych historii (miałam wtedy jakieś 9/ 10 albo 11 lat)
7. "Spider-Man"- rockowe, gitarowe brzmienie i tyle w temacie
Dopiero teraz zauważyłam, jak bardzo mi nie po drodze z takim designem.
8. "X- Men(i)"- zwani pieszczotliwie starymi X-Menami. Miejsce honorowe z tego powodu, że wracając ze szkoły szybko włączałam TV, by trafić na kolejny epizod. Chociaż do tej pory nie przepadam za Jean Grey i Cyklopem (ech).
9. "Bliźniaki Cramp"- koronny przykład, że czasem warto obejrzeć pierwsze minuty serii i później ją wyłączyć. Bo fabuła i cały zamysł "Bliźniaków" jest co najmniej dziwna.
10. "Batman TAS"- klasyk, więc jak tu nie wspominać.
11. "Kacze Opowieści"- Sknerus McKwacz z ekipą i kolejna nostalgiczna podróż.
12. "Aladyn"- odcinkowe 'Aladyny' to było coś.